|
Egipt to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych kierunków, jaki Polacy wybierają, aby spędzić swój wymarzony urlop. Są tacy, którzy rezydują dwa tygodnie w którejś z wiosek turystycznych na wybrzeżu Morza Czerwonego, opalają się ponad miarę, podziwiają podwodny świat, kupują pamiątki i wracają do domów szczęśliwi. Bywają tacy, którzy wyruszają do Egiptu głównie po to, by stanąć twarzą w twarz z reliktami jednej z najpotężniejszych światowych cywilizacji.
Większość z nich to ci, którzy pamiętają ze szkoły wyblakłe fotografie egipskich piramid, wielkiej sali kolumnowej w Karnaku, świątyni Hatszepsut i nie wyobrażają sobie, by nie zobaczyć tych architektonicznych arcydzieł na własne oczy. Wielu stara się połączyć wypoczynek ze zwiedzaniem, organizują rejs wzdłuż Nilu lub przerywają wypoczynek na plaży i zapisują się na którąś z licznych wycieczek fakultatywnych. Można w Egipcie znaleźć pasjonatów, którzy, jak kairskie koty chodzą swoimi ścieżkami. Zaglądają do dziwnych miejsc w środkowym Egipcie, docierają do klasztorów koptyjskich położonych na skraju pustyni, sypiają pod gwiazdami w oazach Nowej Doliny, wspinają się o świcie na Górę Mojżeszową, jeżdżą pociągami trzeciej klasy i piją sok z trzciny cukrowej z brudnych szklanek. Prawie zawsze też wystaje im z plecaka nadszarpnięta zębem czasu jakaś pozycja Nadżiba Mahfuza, laureata literackiej Nagrody Nobla. Najczęściej jest to powieść ?Opowieści starego Kairu?, przez wielu uważana za najlepszą w dorobku egipskiego pisarza. Niełatwo znaleźć złoty środek. Wszystko zależy od tego, na jak długo możemy wyjechać, czy po miesiącach pracy mamy jeszcze chęć na zgłębianie historii Egiptu, czy zwyczajnie marzymy o tym, by poczuć miękkość piasku pod stopami, ciepło słońca na nieosłoniętym ciele i bryzę znad morza na twarzy. Ja swoją przygodę z Egiptem zacząłem dosyć banalnie - od stolicy...
|