9 Września 2010 Czwartek Imieniny obchodzą:Augustyna, Aureliusz, Dionizy, Gorgoncjusz, Pimen, Piotr, Sergiusz, Sobiesąd, Ścibor, Ścibora. Do końca roku zostało  114 dni.

subskrypcja

Zapraszamy do prenumeraty naszego Newslettera

Fotoświat

Wybrukowane śmiercia
Reklama
Indie - paradoksy w pikantnych barwach
Wpisany przez Edyta i Łukasz Parzuchowscy   
Poniedziałek, 01 Marzec 2010 12:57
Z czym kojarzą się nam Indie? Ze współistnieniem bogactwa i skrajnej biedy. Z różnorodnością krajobrazów i zadziwiającą obfitością smaków kuchni. Z możliwością uwolnienia się od zgiełku i chaosu współczesnego świata, gdzie można odnaleźć siebie. Dlatego też wybraliśmy kierunek - Orient.
   
Tygodniowe wertowanie map i wszelkich dostępnych informacji, aby na miejscu nie być zaskoczonym niezapowiedzianymi trudnościami, formalności wizowe, pakowanie bagażu i lecimy. Plan jaki chcemy zrealizować wydaje się prosty: zobaczyć i poczuć przepych Orientu. A jak będzie na miejscu? To się dopiero okaże.

Pierwszy kontakt

Lotnisko w New Delhi nie zrobiło na nas dobrego wrażenia. Może dlatego, że przylecieliśmy ze sterylnych Helsinek, a więc kontrast był bardzo duży. Człowiek z kantoru w którym chcemy wymienić część pieniędzy najpierw nie chce przyjąć wszystkich banknotów twierdząc, że pochodzą ze zbyt starej emisji, a następnie pobiera dziesięcioprocentową prowizję twierdząc, że takie są przepisy w Indiach. A my jako Europejczycy doskonale powinniśmy to rozumieć. Jesteśmy zmęczeni ponad sześciogodzinnym lotem, więc wybieramy najprostsze rozwiązanie jeżeli chodzi o transport. Prepaid taxi za kwotę 140 Rs wpłaconą z góry w punkcie na lotnisku ma nas zawieść do wskazanego hotelu. Pakujemy plecaki do bagażnika i ruszamy.
    Jadąc przez ulice prawie dwudziestomilionowej stolicy największego demokratycznego państwa świata rejestrujemy niesamowity, przekraczający wszelkie wyobrażenie smog, zalegające na ulicach śmieci, ciągłe wycie klaksonów oraz temperaturę powodującą już po kilku minutach jazdy wrażenie pływania w fotelu. Po prawie dwóch godzinach przedzierania się przez miasto, a przy okazji łamania wszelkich dostępnych zasad drogowych obowiązujących w cywilizowanych miejscach docieramy do celu. Hotel który miał mieć ?średni standard? jak obiecywał autor zakupionego przez nas przed wyjazdem przewodnika okazuje się budyneczkiem z kilkoma pokoikami w rolę klimatyzatora pełni bujający się pod sufitem wiatrak. Okiennice się nie domykają, zamiast zamka w drzwiach jest zasuwka, a o ciepłej wodzie możemy jedynie pomarzyć...
Zmieniony: Poniedziałek, 01 Marzec 2010 13:12
 
Ocena użytkowników: / 25
SłabyŚwietny