|
Kiedy mówię, że wróciłam z Zelandii, w oczach znajomych widzę błysk zazdrości. ? Ile leciałaś? ? dopytują się, mając na myśli Nową Zelandię. ? Godzinę! ? mówię zgodnie z prawdą, bo przecież chodzi o największą spośród ponad 480 wysp należących do Danii.
Â
Najkrótsza droga z Polski na Zelandię to albo samolot, albo prom do Kopenhagi. Tym razem omijamy jednak duńską stolicę [czytelnicy ?Poznaj Świat? znają ją z kwietniowego wydania]. Od razu jedziemy do odległego o 50 km Helisng?ru, na którego obrzeżach znajduje się słynny Zamek Hamleta. Czy Szekspir kiedykol- wiek odwiedził to miejsce, raczej się wątpi, ale wy- korzystując motyw z jednej ze starych duńskich opowieści, umieścił w zamku Kronborg akcję swojego słynnego dramatu. Największe wrażenie robi na mnie ogromna sala balowa i? kazamaty, a w nich posąg śpiącego rycerza, który według legendy obudzi się, jeśli Dania będzie w niebezpieczeństwie. Skądś to znamy! No tak, podobną opowieść słyszy się o tatrzańskim Giewoncie. Kultury nigdy dość Zamków i pałaców jest w Danii mnóstwo. Na naszej trasie zaliczamy tylko te najciekawsze ? wybudowany na trzech wysepkach na jeziorze i otoczony przepięknymi ogrodami Frederiksborg i stanowiący królewską rezydencję Fredensborg. W tym drugim ciekawostką jest pokój, w którym nocujący szacowni goście za pomocą diamentu wydrapują na szybie swoje imiona. Bardziej jednak od monarszych rezydencji podoba nam się otoczony parkowym gąszczem dworek w położonym nad Sundem Rungsted. To właśnie tutaj przyszła na świat Karen Blixen, autorka ?Pożegnania z Afryką?. Po 16 latach spę- dzonych w Kenii, pisarka wróciła do rodzinnego domu i mieszkała w nim aż do śmierci, czyli do 1961 roku. W niewielkim muzeum oglądam przywiezione przez Blixen masajskie włócznie i namalowane przez nią obrazy (zanim odkryła talenty pisarskie, skończyła Królewską Akademię Sztuk Pięknych). Później, chodząc po parku, pod rozłożystym dębem przystaję nad skromną płytą oznaczającącą jej grób. Z Rungsted mamy już przysłowiowy ?rzut beretem? do Louisiany, jak nazywa się jedno z najsłynniejszych nie tylko w Danii, ale w skali świata muzeów sztuki nowoczesnej. Wbrew skojarzeniom nazwa nie ma nic wspólnego ze znanym amerykańskim stanem, lecz upamiętnia? trzy żony fundatora placówki ? wszystkie miały na imię Louise. W ramach wystaw czasowych mamy szansę zobaczyć dzieła takich artystów jak Chagall, Picasso czy Warhol, ale ciekawa jest też i stała ekspozycja, której sztandarowy eksponat to wielki, 185-centymetrowy kciuk, rzeźba zrobiona przez francuskiego rzeźbiarza Césara Baldacciniego. Inne, konkurencyjne muzeum sztuki nowoczesnej stanowi Arken, 20 km na południe od Kopenhagi. Już sam jego gmach jest oryginalny ? przypomina statek, który wpłynął na plażę. Wśród 350 dość często zmienianych prac nie brak szokujących instalacji. Duńczycy lubią zaskakiwać ? widać to również w sposobie ubierania się, zwłaszcza młodzieży.
Zostać wikingiem Po kilku dniach uznajemy, że skoro jesteśmy na Zelandii, nie wypada nie odwiedzić Roskilde, pierwszej duńskiej stolicy. Dowodem dawnej świetności jest imponująca katedra, która podobnie jak i wcześniej oglądany zamek Kronborg, została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wśród 37 królów pochowanych w świątyni najładniejszy sarkofag ma zmarła w 1412 roku królowa Małgorzata I, jednak najbardziej zapada mi w pamięć historia Haralda Sinozębego. Jego zwłoki w 986 roku przywieziono w beczce z alkoholem, choć jak się okazuje nie złożono ich wcale w przygotowanym grobowcu, lecz wmurowano w jeden z przyołtarzowych filarów. Przy okazji warto zwrócić uwagę na słup z zaznaczonymi kreseczkami ? oznaczają wzrost duńskich władców. Rekordzistą był Chrystian I ? 219,5 m. Tytułowanie go ?Wasza Wysokość? było jak najbardziej słuszne. Ze skarpy, na której wzniesiono katedrę schodzimy nad brzeg fiordu. Po jego spokojnej wodzie pływa drakkar ? tradycyjna łódź wikingów. To oczywiście replika, a jak wyglądały prawdziwe, można przekonać się w miejscowym muzeum. Z pięciu jednostek wydobytych w 1962 r. z morskiego dna, najwię-ksza jest XI-wieczna łódź 30-metrowej długości, która mimo swojego niepozornego wyglądu, do brzegów duńskich dotarła aż z Dublina (tam ją zbudowano). Więcej o życiu walecznych wikingów, którzy wcale nie nosili hełmów z rogami, dowiadujemy się już w Trelleborgu, twierdzy wybudowanej w X w. w zachodniej części Zelandii. Szacuje się, że było tu około tysiąca wojowników, mieszkających w długich chatach z dębowych bali. Legend opowiadanych po duńsku przez współczesnych wikingów wprawdzie nie rozumiemy, ale korzystamy z okazji i przebieramy się w historyczne stroje, a na koniec próbujemy jesz- cze sił w strzelaniu z łuku (bez większych sukcesów).
DiabeÅ‚ na Å›cianie Wikingom z Trelleborga nawet po dużej iloÅ›ci piwa nie przyszÅ‚o do gÅ‚owy, że w okolicach ich grodu tysiÄ…c lat później, dokÅ‚adnie w roku 1998, stanie wielki most. To jeden z najwiÄ™kszych wiszÄ…cych mostów Å›wiata ? pylony o wysokoÅ›ci 284 m podtrzymujÄ… liny o gruboÅ›ci 85 cm! Ale most to tylko część przeprawy miÄ™dzy ZelandiÄ… i sÄ…siedniÄ… FoniÄ… ? trzeba jeszcze pokonać 8-kilometrowy tunel schodzÄ…cy 75 m pod powierzchniÄ™ Wielkiego BeÅ‚tu (podobny ukÅ‚ad: most plus podwodny tunel ma przeprawa pomiÄ™dzy ZelandiÄ… i SzwecjÄ…). Podziwiamy to wielkie dzieÅ‚o współczesnej inżynierii, ale z niego nie korzystamy, jedziemy bowiem zobaczyć poÅ‚udnie Zelandii. Podoba nam siÄ™ system niewielkich, przydrożnych straganów ? obok wystawionych kwiatów, owoców, różnych przetworów czy drobnego rÄ™kodzieÅ‚a stoi kartka z cenÄ… i skarbonka. Nikt tego nie pilnuje, liczy siÄ™ na ludzkÄ… uczciwość. MajÄ…c na myÅ›li kurczÄ…cy siÄ™ czas, w pewnym momencie robimy weryfikacjÄ™ sterty folderów wziÄ™tych ze Å›wietnie w Danii dziaÅ‚ajÄ…cych punktów informacji turystycznej. BonBon Land odpuszczamy, bo to park atrakcji głównie dla dzieci. XVI-wieczny zamek Vall?, po dziÅ› dzieÅ„ sÅ‚użący jako dom dla niezamężnych kobiet z arystokratycznych rodów też odpada, bo nie za bardzo nam po drodze. Znajdujemy za to czas, by zobaczyć przylegajÄ…cÄ… do Zelandii wyspÄ™ M?n, której dumÄ… sÄ… ogromne, wapienne klify. Najwyższy z nich to tzw. Tron Królowej, majÄ…cy prawie 130 m wysokoÅ›ci. DziÄ™ki schodom możemy patrzeć na strome, masywne skaÅ‚y zarówno z góry, jak i od doÅ‚u ? warto siÄ™ pomÄ™czyć pokonujÄ…c liczne schody, bo jest to cud natury, który robi ogromne wrażenie. W drodze powrotnej na ZelandiÄ™ zatrzymujemy siÄ™ jeszcze w Elmelunde, miejscowoÅ›ci sÅ‚ynnej z jednego z najstarszych koÅ›ciołów kamiennych w caÅ‚ej Danii. ÅšwiÄ…tynia powstaÅ‚a ok. 1075 roku, choć oryginalne freski zdobiÄ…ce jej mury to już wiek XIV. Bardzo ciekawa i bogata jest ich symbolika ? nic dziwnego skoro sÅ‚użyÅ‚y jako obrazkowa Biblia dla nie umiejÄ…cych czytać. Kiedy po tygodniu wracamy do Kopenhagi wcale nie mamy poczucia, że znamy już na wskroÅ› całą wyspÄ™. Aż trudno uwierzyć ? jest ona mniejsza od jakiegokolwiek polskiego województwa (nawet od opolskiego), a tyle na niej do oglÄ…dania!  Tekst MONIKA WITKOWSKA  Â
|